Krytyczne myślenie znalazło się w podstawowych kierunkach realizacji polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2026/2027.
MEN wskazuje w jednym z priorytetów na rozwijanie umiejętności bezpiecznego poruszania się w sieci i krytycznego myślenia, w tym odpowiedzialnego korzystania ze sztucznej inteligencji.
Dla Instytutu Krytycznego Myślenia to oczywiście ważny zapis.
Znacznie ciekawsze od samego faktu jego pojawienia się jest jednak pytanie, które powinno pojawić się chwilę później:
Co właściwie znaczy „rozwijać krytyczne myślenie” w szkole?
Bo łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której pojęcie to znajdzie się w planie pracy szkoły, programie wychowawczo-profilaktycznym, temacie szkolenia albo opisie projektu. Trudniej odpowiedzieć, po czym można poznać, że krytyczne myślenie rzeczywiście rozwija się w głowach uczniów podczas poniedziałkowej matematyki, środowej historii czy piątkowego języka polskiego.
I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza rozmowa.
Najpierw trzeba wiedzieć, czego szukamy
Profil Absolwenta pomaga to pojęcie uporządkować.
IBE PIB zalicza krytyczne myślenie do kompetencji poznawczych, czyli kompetencji pozwalających człowiekowi poznawać świat i budować jego obraz. W dokumencie dotyczącym Profilu Absolwenta krytyczne myślenie zostało zdefiniowane jako zdolność oceny danych, informacji i argumentów w celu wyciągania racjonalnych wniosków oraz unikania błędów poznawczych, manipulacji i uprzedzeń. Dokument wskazuje przy tym na gromadzenie informacji, ich analizę i syntezę, wnioskowanie i wykorzystywanie informacji oraz rozpoznawanie manipulacji.
To ważne, ponieważ takie ujęcie wyprowadza krytyczne myślenie daleko poza popularne skojarzenie ze sprawdzaniem, czy informacja w internecie jest prawdziwa.
Weryfikowanie źródeł jest oczywiście potrzebne. W świecie mediów społecznościowych, treści generowanych przez AI, reklam i dezinformacji staje się wręcz niezbędne. Nie wyczerpuje jednak tej kompetencji.
- Uczeń myśli krytycznie także wtedy, gdy porównuje dwie interpretacje wydarzenia historycznego i zastanawia się, z czego wynikają różnice.
- Gdy w zadaniu matematycznym ocenia, czy otrzymany wynik ma sens.
- Gdy podczas lekcji biologii zastanawia się, jakie dane rzeczywiście potwierdzają postawioną hipotezę.
- Gdy czytając tekst, oddziela obserwację od interpretacji.
- Gdy słucha wypowiedzi kolegi i próbuje zrozumieć argument, zanim zdecyduje, czy się z nim zgadza.
IBE podaje zresztą jako przykłady rozwijania tej kompetencji między innymi konfrontowanie różnych tekstów źródłowych opisujących to samo wydarzenie, analizowanie różnic między ujęciami oraz ocenianie rzetelności danych znajdujących się w źródłach internetowych.
Krytyczne myślenie okazuje się więc czymś bardzo codziennym.
Nie potrzebuje osobnej godziny w planie lekcji. Potrzebuje przestrzeni do myślenia.
Krytyczny uczeń nie jest uczniem, który ze wszystkim się nie zgadza
To jedno z nieporozumień, z którymi spotykamy się od lat.
Słowo „krytyczne” bywa rozumiane jako „krytykujące”. Krytycznie myślący uczeń kojarzy się czasem z kimś, kto podważa, dyskutuje, szuka dziury w całym albo kwestionuje autorytet nauczyciela.
Tymczasem o krytycznym myśleniu decyduje jakość rozumowania, nie skłonność do negowania.
Można zakwestionować prawdziwą informację bez żadnych argumentów i nie mieć z krytycznym myśleniem wiele wspólnego. Można też zgodzić się z nauczycielem, autorem tekstu czy większością klasy, a jednocześnie zrobić to po uważnym przeanalizowaniu danych i argumentów.
W podejściu IKM krytyczne myślenie jest działaniem prowadzącym do zrozumienia sytuacji, refleksji nad dostępnymi informacjami i świadomego wyciągania wniosków, które pomagają podjąć możliwie dobrą decyzję w danych okolicznościach.
Dlatego jednym z najważniejszych pytań nauczyciela może być czasem bardzo proste: „Skąd to wiesz?”
A zaraz po nim mogą pojawić się kolejne:
- „Co sprawia, że tak sądzisz?”,
- „Na jakich danych się opierasz?”,
- „Czy istnieje inne możliwe wyjaśnienie?”,
- „Co mogłoby zmienić Twój wniosek?”.
Nie są to pytania przypisane do jednego przedmiotu.
Są zaproszeniem do wykonania pracy intelektualnej.
Można znać definicję krytycznego myślenia i nadal go nie rozwijać
Wyobraźmy sobie lekcję, podczas której nauczyciel przez dziesięć minut opowiada uczniom, dlaczego należy sprawdzać wiarygodność informacji.
Następnie pokazuje prezentację z pięcioma zasadami oceny źródeł.
Uczniowie zapisują zasady w zeszycie.
Na koniec rozwiązują test, w którym mają wskazać poprawną odpowiedź na pytanie: „Co należy zrobić przed udostępnieniem informacji w internecie?”.
Czy odbyła się lekcja o krytycznym myśleniu? Tak.
Czy uczniowie podczas niej rzeczywiście myśleli krytycznie? To już znacznie trudniejsze pytanie.
Kompetencja rozwija się wtedy, kiedy uczeń ma okazję ją wykonywać. Samo poznanie zasad nie wystarcza, podobnie jak przeczytanie instrukcji jazdy na rowerze nie rozwija jeszcze umiejętności utrzymania równowagi.
W materiałach IKM od lat przyjmujemy tę właśnie perspektywę: wiedza o krytycznym myśleniu jest potrzebna, ale umiejętności i postawy rozwijają się poprzez praktykę, powtarzalne doświadczenia i refleksję nad własnym sposobem myślenia.
To pozornie niewielka różnica, która bardzo mocno zmienia sposób patrzenia na lekcję.
Nauczyciel przestaje pytać wyłącznie: „Czy wyjaśniłem uczniom, jak oceniać informacje?”.
Zaczyna pytać: „Czy stworzyłem dziś sytuację, w której sami musieli ocenić informacje?”
Krytyczne myślenie potrzebuje wiedzy
Jest jeszcze jedno ważne nieporozumienie.
Czasem kompetencje przyszłości przedstawia się tak, jakby miały zastąpić tradycyjną wiedzę przedmiotową. Skoro informacje są łatwo dostępne, uczeń miałby przede wszystkim wiedzieć, jak ich szukać, a zapamiętywanie faktów stawałoby się coraz mniej istotne.
Profil Absolwenta nie przyjmuje takiego założenia.
W materiałach IBE podkreślono, że bez wiedzy i znajomości właściwych dla danej dziedziny sposobów rozumowania nie jest możliwe rozwijanie umiejętności wyższego rzędu, w tym krytycznego myślenia. Wiedza i kompetencje są przedstawiane jako elementy wzajemnie się wspierające.
Ma to bardzo praktyczne konsekwencje.
Żeby krytycznie ocenić wypowiedź dotyczącą historii, trzeba coś wiedzieć o historii. Żeby ocenić wykres przedstawiający dane statystyczne, trzeba rozumieć podstawowe pojęcia matematyczne. Żeby zastanawiać się nad wiarygodnością twierdzenia dotyczącego zdrowia, trzeba posiadać pewien zasób wiedzy biologicznej i rozumieć, w jaki sposób powstają dowody naukowe.
Krytyczne myślenie nie zastępuje wiedzy, tylko pozwala świadomie z niej korzystać.
I właśnie dlatego powinno rozwijać się wewnątrz edukacji przedmiotowej, a nie obok niej.
Najciekawsze pytanie dotyczy więc zwykłej lekcji
MEN umieściło krytyczne myślenie w jednym z kierunków polityki oświatowej państwa na rok 2026/2027. Profil Absolwenta umieszcza je wśród kompetencji przekrojowych i kompetencji poznawczych.
Dokumenty wyznaczają kierunek.
Szkoła będzie jednak musiała odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób ten kierunek stanie się doświadczeniem ucznia.
I być może wcale nie trzeba zaczynać od szukania nowego programu, podręcznika czy dodatkowej godziny.
Można zacząć od przyjrzenia się temu, co dzieje się podczas zwykłej lekcji.
- Kto stawia najwięcej pytań?
- Kto dokonuje porównań?
- Kto szuka argumentów?
- Kto interpretuje dane?
- Kto zastanawia się nad alternatywnym wyjaśnieniem?
- Kto zauważa, że czegoś jeszcze nie wie?
Kto na końcu wykonuje najważniejszą pracę poznawczą: nauczyciel czy uczeń?
Nie chodzi o to, aby każda minuta każdej lekcji wyglądała jak debata, badanie naukowe albo otwarty problem. Nauczyciel nadal wyjaśnia, porządkuje wiedzę, pokazuje modele rozumowania i pomaga uczniom zrozumieć rzeczy, których sami jeszcze nie potrafią odkryć.
Jednak jeśli szkoła rzeczywiście chce rozwijać krytyczne myślenie, uczniowie potrzebują regularnych momentów, w których odpowiedzialność za rozumowanie przechodzi na nich.
Wtedy krytyczne myślenie przestaje być hasłem zapisanym w dokumentach.
Zaczyna być sposobem uczenia się.
W kolejnym artykule przyjrzymy się drugiemu pojęciu, które w Profilu Absolwenta może mieć bardzo duże znaczenie dla codziennego doświadczenia ucznia – sprawczości.
A na razie warto zostać z jednym pytaniem: jak często podczas zwykłej lekcji nasi uczniowie naprawdę mają okazję samodzielnie oceniać informacje, konfrontować różne możliwości, uzasadniać swoje stanowisko i dochodzić do własnych wniosków?