Szkolne życie pełne jest rozmów o tym, że uczniowie boją się popełniać błędy. Że są mało aktywni. Że nie chcą próbować. Ale zbyt rzadko pada pytanie: skąd oni to mają? Kto pokazał im, że błąd to coś, czego trzeba unikać?
Jeśli naprawdę mamy budować kulturę błędu, trzeba odważyć się na bardzo niewygodne pytanie: czy to nie my – dorośli – boimy się błędu najbardziej?
Nauczyciele to często osoby, które przez całe życie były „wzorowymi uczennicami i uczniami”. Osiągały świetne wyniki, miały wszystko pod kontrolą, były chwalone za bezbłędność, dokładność, rzetelność. (Wiem, znam z autopsji
). I teraz, jako dorośli, wchodzą do klas w roli tych, którzy powinni wiedzieć, powinni mieć odpowiedź, nie powinni się mylić. Tyle że nikt nie pokazał im, jak radzić sobie z błędem, kiedy już nie dostają za to szóstki, tylko spojrzenie rodzica, koleżanki z pokoju nauczycielskiego albo własnej wewnętrznej krytyki.
To nie przypadek, że tak wielu nauczycieli nie przyznaje się do błędów. Że mówi do uczniów „macie się starać”, ale sami nie próbują niczego nowego. To nie dlatego, że są niezaangażowani – wręcz przeciwnie. Często są głęboko zaangażowani, ale też paraliżowani perfekcjonizmem, który każe im udowadniać swoją wartość poprzez nieomylność.
Ten perfekcjonizm nie ma nic wspólnego z dążeniem do rozwoju. On wyrasta z lęku. I prowadzi do tego, że nauczycielka po szkole spędza godziny na dopracowywaniu prezentacji, która „jeszcze nie jest gotowa”. Że nie zgłasza się do prowadzenia warsztatu, bo nie ma pewności, że wszystko pójdzie idealnie. Że po cichu zamyka się na eksperymenty, bo ryzyko błędu jest zbyt duże. To syndrom wzorowej uczennicy – stale czujnej, stale gotowej, by „wypaść dobrze”.
I właśnie dlatego zmiana kultury błędu nie może się zacząć od uczniów. Musi zacząć się od dorosłych. Od spotkania z własnym wstydem, z lękiem przed oceną, z nieuświadomionym przekonaniem, że „jak się pomylę, to stracę autorytet”. Tylko wtedy można budować klasę, w której uczniowie poczują się bezpiecznie.
Nie da się zaprosić dzieci do odwagi, jeśli sami nie pokazujemy, jak wygląda odwaga. Nie da się stworzyć atmosfery, w której można eksperymentować, jeśli sami nie próbujemy nowych rzeczy. Nie da się mówić „błąd jest OK”, jeśli sami boimy się, że nasz własny błąd coś o nas mówi – i to coś złego.
Dlatego pierwszym krokiem w stronę kultury błędu jest przyznanie się: ja też się boję. A potem – stopniowe odzyskiwanie prawa do bycia w procesie. Nie idealnym. Ludzkim.
Czy perfekcjonizm kiedykolwiek powstrzymał Cię przed spróbowaniem czegoś nowego? Jak radzisz sobie z błędem, kiedy to Ty – a nie uczeń – się pomylisz? Zapraszamy do refleksji i podzielenia się w komentarzach.
Jeśli chcesz zacząć budować kulturę błędu w swojej szkole – świadomie, krok po kroku – zapraszamy na nasze szkolenie online „Kultura błędu”: https://instytutkrytycznegomyslenia.pl/oferta/dla-szkol-publicznych/program-rozwoju-kompetencji-4k/kultura-bledu/






