Uczciwa opowieść o dobrych intencjach, kulturowym braku i konieczności nowego początku
Wprowadzenie
Ocenianie kształtujące (OK) nie jest już w Polsce nowością. Od lat pojawia się w rozporządzeniach resortowych w dokumentach wewnętrznych szkół, podczas licznych szkoleń. Wielu nauczycieli zna je z warsztatów Centrum Edukacji Obywatelskiej, program „Szkoła ucząca się”, czy z formatek: cel, kryteria, samoocena, feedback.
Ale mimo tej popularności — coraz częściej słyszymy, że OK nie działa tak, jak miało. Nauczyciele mówią:
„Uczniowie są bierni. Nie mamy z czego dawać informacji zwrotnej. Samoocena jest mechaniczna.”
Co się stało? Czy coś zostało pomylone? Czy winni są „źli trenerzy”? A może… czegoś wtedy po prostu jeszcze nie było?
Jak OK trafiło do Polski?
- Głównie dzięki pracy Danuty Sterny i Jacka Strzemiecznego (CEO), którzy w roku 2003 zorganizowali pierwsze warsztaty poświęcone ocenianiu kształtującemu w ramach programu „Szkoła Ucząca się” (prowadzonego przez CEO i Polsko-Amerykańską Fundację Wolności). Do współpracy udało się im zaprosić profesorów Jana Potworowskiego i Toniego Winga oraz Soo Sturrock, ekspertkę oceniania kształtującego z Wielkiej Brytanii (to ona przeszkoliła pierwszych 60 polskich nauczycieli i dyrektorów szkół).
- Nauczyciele brali udział w warsztatach opartych na tłumaczeniach książek m.in.:
- Assessment for Learning (Black, Harrison, Lee, Marshall, Dylan Wiliam)
- Inside the Black Box (1998) wydana przez londyński Kings College mała broszurka autorstwa Paula Blacka i Dylana Wiliama.
- Materiałów OECD (2005)
- Ważnym etapem we wdrażaniu OK w Polsce była wizyta profesora Dylana Wiliama (ówczesnego dyrektora Institute of Education, University of London) w Warszawie w 2010 roku, ponieważ twórcy programu SUS zmienili wtedy podejście do oceniania kształtującego (pięć strategii oceniania kształtującego).
- W kolejnych latach CEO prowadziło oprócz programu SUS (RUN – Rozwijanie Uczenia się – Nauczania oraz CRS – Całościowy Rozwój Szkoły) pilotażowe wdrożenia w kilkudziesięciu polskich szkołach, a potem kilka projektów ogólnopolskich związanych z OK.
- Przez blisko 20 lat działalności CEO na polu szerzenia świadomości o OK przeszkolono ponad 10 tysięcy nauczycieli z 3 tysięcy szkół.
Należy jasno powiedzieć: było to jedno z najambitniejszych wdrożeń pedagogicznych w historii polskiej edukacji.
Jak wyglądało „polskie OK”?
W większości przypadków sprowadzało się do pięciu (znanych do dziś) elementów:
- Cele lekcji
- Kryteria sukcesu
- Pytania kluczowe
- Informacja zwrotna
- Samoocena i ocena koleżeńska
Szkoły otrzymywały też konkretne formatki, przykłady, wzory, które miały wspierać nauczycieli. Ale bardzo szybko pojawiło się niebezpieczeństwo:
- Silna struktura bez wystarczającego zrozumienia filozofii
- Zestaw narzędzi bez zmiany myślenia o uczeniu się
Dlaczego to nie zadziałało w pełni?
1. OK zostało wdrożone bez kultury myślenia
Ale… nie dlatego, że ktoś o niej „zapomniał”.
Po prostu wtedy jej jeszcze nie było.
- Pierwsza książka Rona Ritchharta, która opisywała koncepcję Visible Thinking, ukazała się dopiero w 2011 roku:
“Making Thinking Visible” (2011, Harvard Project Zero)
- W czasie, gdy OK wchodziło do Polski, nie istniał jeszcze rozwinięty język opisywania myślenia uczniów, nie znano rutyn myślowych, nie używano pojęć typu „myślenie metapoznawcze”, „świadomość procesu”.
Dlatego polscy trenerzy (i brytyjscy facylitatorzy, z którymi współpracowali) nie mieli jeszcze dostępu do narzędzi, które dziś uważamy za niezbędne. To nie był ich błąd. To była normalna konsekwencja pionierskiej pracy bez pełnego kontekstu.
2. Narzędzia OK a zmiana kultury myślenia
Ponieważ nie było gotowego języka do opisu myślenia uczniów, skoncentrowano się na tym, co dało się wdrożyć technicznie:
- wprowadzenie celów lekcji (najczęściej przez nauczyciela),
- formułowanie kryteriów sukcesu (często „do odhaczenia”),
- feedback (ale nie zawsze oparty na danych o myśleniu),
- samoocena (często sztuczna i mechaniczna),
- i typowy problem: uczeń nie miał z czego „się ocenić”, bo nie wiedział, co myśli.
To sprawiło, że OK stało się działaniem proceduralnym, a nie transformacyjnym. Wiele szkół wypełniało formaty, ale uczniowie nie stawali się bardziej refleksyjni czy odpowiedzialni za uczenie się.
3. System zewnętrzny nie wspierał głębokiej zmiany
- Nauczyciele nadal byli rozliczani z wyników egzaminów i realizacji programu, a nie z jakości procesów poznawczych uczniów.
- OK często było traktowane jako dodatek do lekcji, a nie jej rdzeń.
- Brak było przestrzeni (czasowej, instytucjonalnej, kulturowej), by pogłębić refleksję nauczycieli nad własnym warsztatem i relacją z uczniem.
Co z tego wynika?
Dziś, z perspektywy lat, możemy powiedzieć z uczciwością:
| Co było dobre | Co się nie udało |
|---|---|
| Wprowadzenie języka OK do polskiej szkoły | Redukcja do formalnych działań bez przemiany kulturowej |
| Rozpowszechnienie idei informacji zwrotnej | Feedback często bez danych o myśleniu ucznia |
| Zaangażowanie wielu nauczycieli w zmianę | Brak narzędzi do rozwijania kultury myślenia i aktywności uczniów |
Ale to nie znaczy, że OK należy porzucić.
To znaczy, że nadszedł czas na jego drugie życie.
Nowy kontekst, nowa szansa
Dziś mamy dostęp do czegoś, czego nie mieliśmy wtedy:
- Kultura myślenia (Project Zero, Ritchhart, Perkins)
- Rutyny myślowe jako sposób na uruchamianie aktywności poznawczej
- Język refleksji, argumentacji, wglądu w myślenie
- Dowody na to, że uczniowie potrafią być partnerami w uczeniu się — jeśli im na to pozwolimy
To nie neguje dorobku pionierów OK w Polsce. Wręcz przeciwnie:
To kontynuacja ich wysiłku — na głębszym, bardziej świadomym poziomie.
Na zakończenie
Nie oceniajmy historii OK w Polsce przez pryzmat „porażki”.
Zamiast tego: zrozummy, w jakich warunkach działało – i co było wtedy możliwe.Dziś mamy coś więcej: narzędzia, język, doświadczenie.
Możemy wrócić do idei OK – ale tym razem wspieranej przez kulturę myślenia.






